Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „Zamknij” na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.

Zamknij

          Dzisiaj jest 23.10.2017
Strona głównaRekrutacjaKontaktLinkiBiuletyn Informacji Publicznej


Program Erasmus+


Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu Erasmus+

Publikacja odzwierciedla jedynie stanowisko autora i Komisja Europejska ani Narodowa Agencja nie ponoszą odpowiedzialności za umieszczoną w niej zawartość merytoryczną oraz za sposób wykorzystania zawartych w niej informacji.


    Mallow – tydzień trzeci.

    W czasie naszych staży grupa spożywcza poznawała asortyment i przebieg produkcji, zasady zaopatrzenia i zbytu, magazynowanie surowców i wyrobów gotowych oraz kontrolę jakości, a także systemy zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego. Przede wszystkim jednak nauczyliśmy się samodzielnie wytwarzać niektóre produkty. Udało nam się również zdobyć receptury tradycyjnych wyrobów irlandzkich, choć nie wszyscy pracodawcy chcieli udostępnić akurat te, którymi byliśmy zainteresowani. Warto podkreślić, że ze względu na rzemieślniczy charakter produkcji większość czynności wykonuje się ręcznie, stąd mogliśmy rozwinąć nasze umiejętności manualne, tak przydatne w przemyśle spożywczym.
    Grupa weterynaryjna miała wyjątkową okazję na poznanie weterynarii w wydaniu irlandzkim. Dla każdego te trzy tygodnie to możliwość spotkania wyjątkowych ludzi, którzy z pasją wykonują swoją pracę. Nie zawsze było łatwo i czasem nachodziło nas znużenie. Zdarzało się - szczególnie na początku – że były problemy z wzajemnym porozumieniu się w języku angielskim. Potem było coraz lepiej. Kiedyś w przyszłości, jeśli będzie nam dane pracować ze zwierzętami, ten czas praktyk będzie dla nas jednym z elementów naszego bagażu doświadczeń.
    W tym tygodniu wydarzeniem numer 1 było irlandzkie święto narodowe – Dzień Świętego Patryka. Ponieważ jest to oczywiście dzień wolny od pracy, mieliśmy więc okazję uczestniczyć w jego obchodach. Na cały dzień wybraliśmy się do Cork, gdzie skala obchodów tego święta jest znacznie większa niż w Mallow. Tradycyjnie główną atrakcją Dnia Św. Patryka są parady. Parada w Cork zgromadziła mnóstwo ludzi, zarówno uczestników prześcigających się w pomysłach na przebranie, jak i widzów zwyczajowo ubranych na zielono. Wiele osób w tym dniu nosi charakterystyczne wysokie czapki i maluje twarze w barwach narodowych. Ulubionym dodatkiem są stylizowane koniczynki. Także nasza grupa stanęła na wysokości zadania, większość była przebrana, a wszyscy pomalowani. Po zakończeniu parady wszyscy bawią się dalej na festynach i w pubach. Bardzo się cieszymy, że nasz pobyt w Irlandii przypadł akurat w tym okresie i mogliśmy zobaczyć i przeżyć ten sławny Dzień.
    W Dniu Św. Patryka do Irlandii zawitała Pani Dyrektor, aby ocenić warunki odbywania stażu i pobytu, poniekąd także i nas. Pani Dyrektor odwiedziła kilka naszych host-rodzin i firm stażowych. Na całe szczęście i tu i tu wypowiadano się o nas pozytywnie. Tak więc i my byliśmy zadowoleni i z nas byli zadowoleni. Chyba Polacy i Irlandczycy pasują do siebie, być może dlatego nasi rodacy tak chętnie się tu osiedlają.
    Podsumowaniem naszego pobytu było czwartkowe spotkanie w siedzibie Partnera, na którym wszyscy uczestnicy mieli okazję (a nawet obowiązek) wypowiedzieć się na temat swoich staży, a także całego pobytu. Ponieważ szkoła po praz pierwszy organizowała praktyki dla techników weterynarii, szczególnie interesujące były podsumowania tej grupy uczestników.
    W trakcie pobytu w Irlandii nawiązaliśmy mnóstwo znajomości – w firmach, w domach irlandzkich – w niektórych oprócz nas i gospodarzy mieszkali także studenci i uczniowie z innych krajów. Mogliśmy się przekonać, jak sympatyczni i życzliwi są Irlandczycy (spotkaliśmy raptem jednego niemiłego, a i tak nie mamy pewności, czy to był Irlandczyk), których naprawdę szczerze polubiliśmy. Nie służył nam natomiast wyspiarski klimat, większość osób, w tym opiekunowie chorowało na różne typy przeziębień. Cóż marcowy deszcz, wiatr i duża wilgotność powietrza, przy dużej zmienności pogody zrobiły swoje. Mieszkający w Irlandii Polacy twierdzą, że okres aklimatyzacji wynosi tu dla nas średnio pół roku.
    Oprócz umiejętności zawodowych, nie do przecenienia są także zdobyte przez nas umiejętności językowe, ćwiczone praktycznie wszędzie: w domach, w pracy, w trakcie zakupów. Możliwości aż tak szerokiego rozwoju znajomości języka angielskiego dają chyba tylko szkoły językowe zlokalizowane w krajach anglojęzycznych. Pobyt w nich jest jednak bardzo drogi i większości z nas nie byłoby na to stać.
    Podsumowując – Irlandia to kraj prześliczny! To był początek marca, a tam wszystkie możliwe odcienie zieleni. Większość z nas z prawdziwą ochotą pojechałaby tam raz jeszcze. Nie starczyło czasu na zobaczenie choćby większej części atrakcji, jakie oferuje Zielona Wyspa.




Strona główna    Góra strony


Copyright © 2005-2016 RaV&sandrac