Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „Zamknij” na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.

Zamknij

          Dzisiaj jest 23.10.2017
Strona głównaRekrutacjaKontaktLinkiBiuletyn Informacji Publicznej


Program "Uczenie się przez całe życie" Leonardo da Vinci


Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”

Publikacja odzwierciedla jedynie stanowisko autora i Komisja Europejska ani Narodowa Agencja nie ponoszą odpowiedzialności za umieszczoną w niej zawartość merytoryczną oraz za sposób wykorzystania zawartych w niej informacji.


    Ponownie Rimini – tydzień drugi.

    Tydzień rozpoczął się bardzo silnymi wichurami, które wyrywały drzewa i zamieniły Rimini w jedno wielkie pobojowisko. Morze szalało, zalewając całą kilkudziesięciometrową plażę, ale jego widok był naprawdę imponujący. Mieliśmy ogromne trudności transportowe, gdyż wiele ulic było zatarasowanych i trzeba było długie odcinki pokonywać pieszo, uważając przy tym na spadające olbrzymie szyszki piniowe (ale przy okazji można było bezpłatnie popróbować pinioli, których cena jest tu wysoka). Po wichurze morze wyrzuciło mnóstwo muszli i ich zbieracze mogli liczyć na znalezienie naprawdę ciekawych okazów.
    Sprawozdanie z tego tygodnia chcemy jednak poświęcić nie tylko na wspominanie mega-wichury, choć była ona dużym przeżyciem, ale przede wszystkim na przybliżenie naszych miejsc staży. Było ich w sumie dziewięć.
    Największą grupę stanowiły cukiernie, wytwarzające bardzo szeroki asortyment produktów, w tym wiele o charakterze tradycyjnym, zarówno pod względem recepturowym jak i w zakresie technik wykonania. Oprócz ciast, ciastek i tortów produkowano w nich wyborne praliny, w całości wytwarzane ręcznie. W Polsce produkcja pralin w firmach rzemieślniczych jest rzadkością, ustępują przy tym na ogół jakością pralinom włoskim. W jednej z firm stażowych wytwarzano także lody w ogromnym, liczącym kilkadziesiąt rodzajów, asortymencie.
    Prawie każda cukiernia we Włoszech jest połączona z kawiarnią, mieszają się tu więc zapachy kawy, wypiekanych ciast, rozpuszczonej czekolady tworząc wspaniały aromat, któremu trudno się oprzeć. Zapewne m.in. dlatego kawiarnie te były prawie zawsze pełne, chociaż nasz pobyt w Rimini wypadł poza sezonem.
    Wśród wyrobów o charakterze tradycyjnym na uwagę zasługują słynne włoskie drożdżowe babki Panettone, których szczyt produkcji przypada w okresie Bożego Narodzenia. Włosi zazdrośnie strzegą tajemnic ich wytwarzania i niestety nie udało się nam do końca opanować tajników produkcji tych bab, mimo że współpracujący ze szkołą cukiernicy postawili przed nami takie zadanie.
    Piekarnie włoskie także mają całkiem rozległy asortyment wyrobów, chociaż bazują wyłącznie na mące pszennej. Wprawdzie odbywaliśmy praktyki tylko w jednej piekarni, ale za to wytwarzającej różnorodne produkty o typowo włoskim charakterze: płaskie pieczywo z dodatkiem ziół lub oliwek, paluszki chlebowe grissini, pizze, charakterystyczne dość twarde bułki, często o fantazyjnych kształtach, a także bagietki. Kolejną włoską specjalność stanowiła bruschetta, czyli kromki chleba maczane w sosie pomidorowym, czasem z dodatkiem czosnku, a następnie suszone. Do wielu produktów dodaje się dużych ilości tłuszczu, zwłaszcza smalcu, który w specyficzny sposób kształtuje ich smak. Jeden z pracowników piekarni stażowej, był wyjątkowo utalentowany, z ciasta potrafił wyczarować niemal wszystko i w wolnych chwilach zabawiał nas tworzeniem przeróżnych form np. zwierząt. Mieliśmy nawet szczery zamiar przywieźć kilka jego dzieł do Polski, ale wyroby okazały się kruche i niestety rozpadły się.
    Kolejnym firmą, w której odbywały się staże był specjalistyczny sklep mięsny z zapleczem, w którym przygotowano mięso do sprzedaży. Często miało ono formę półproduktów (mięso mielone, panierowane, rolowane, w przyprawach, z warzywami itp.) ułatwiających konsumentom szybkie przygotowanie posiłków. Oprócz wytwarzania półproduktów mogliśmy się także nauczyć rozbioru tusz, które w Polsce występują niezwykle rzadko np. kozich i owczych.
    Oprócz ww. asortymentów ciast, pieczywa i mięsa produkcja dwóch firm stażowych obejmowała także m.in. ręczne wytwarzanie szerokiej gamy makaronów, tortellini – małych włoskich pierożków z różnymi nadzieniami i kluseczek gnocci, podobnych nieco do naszych kopytek. Mogliśmy więc poszerzyć nasze umiejętności także w zakresie przygotowania tych produktów, stanowiących klasykę żywności włoskiej.
    W czasie naszych staży poznawaliśmy asortyment i przebieg produkcji, zasady zaopatrzenia i zbytu, magazynowanie surowców i wyrobów gotowych oraz kontrolę jakości, a także systemy zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego. Przede wszystkim jednak nauczyliśmy się samodzielnie wytwarzać niektóre produkty. Udało nam się również zdobyć receptury niektórych włoskich wyrobów, choć nie wszystkich, którymi byliśmy zainteresowani. Warto podkreślić, że ze względu na rzemieślniczy charakter produkcji większość czynności wykonuje się ręcznie, stąd mogliśmy rozwinąć nasze umiejętności manualne, tak przydatne w przemyśle spożywczym.
    W sobotę czekała nas kolejna wyprawa – tym razem do Wenecji, której uroków chyba nie trzeba sławić, gdyż jest to jedno z najbardziej znanych i niezwykłych miast na świecie. Naszą przewodniczką była Irena, półkrwi Polka, półkrwi Francuzka, mająca rozległą wiedzę o tym mieście, mogliśmy się więc dowiedzieć od niej więcej niż podają to przewodniki, np. w jaki sposób Wenecjanki uzyskiwały jasny kolor włosów, gdzie znajduje się cmentarz, a także obejrzeć najstarszą kawiarnię w Europie i popróbować tam kawy przy bufecie, gdyż na nic innego nie byłoby nas stać.




Strona główna    Góra strony


Copyright © 2005-2016 RaV&sandrac