Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „Zamknij” na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.

Zamknij

          Dzisiaj jest 12.12.2017
Strona głównaRekrutacjaKontaktLinkiBiuletyn Informacji Publicznej


Program "Uczenie się przez całe życie" Leonardo da Vinci


Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”

Publikacja odzwierciedla jedynie stanowisko autora i Komisja Europejska ani Narodowa Agencja nie ponoszą odpowiedzialności za umieszczoną w niej zawartość merytoryczną oraz za sposób wykorzystania zawartych w niej informacji.


    Staż w Plymouth – tydzień trzeci (ostatni).

    Doskonalimy nasze umiejętności zawodowe. Szczególnie interesują nas zagadnienia dobrej praktyki higienicznej (GHP) będącej motywem przewodnim naszego stażu. Jest ona realizowana na wiele różnych sposobów, niektóre rozwiązania są podobne jak w Polsce, inne charakterystyczne dla firm brytyjskich. Popularne są tu np. ściereczki nasączone płynami dezynfekującymi, których używa się do odkażania powierzchni i pojemników po zakończeniu ich użytkowania. Innym stosowanym rozwiązaniem są jednorazowe worki do kremów i ciast, eliminuje się więc kłopotliwe mycie i wygotowywanie stosowane w Polsce (u nas pojawiły się już takie worki, ale razie stosuje się je na niewielką skalę). Wszystkie elementy GHP objęte są stałym nadzorem, co najmniej raz na zmianie, a jego wyniki odnotowuje się na specjalnych archiwizowanych kartach. Zakłady są zobowiązane posiadać certyfikaty przeprowadzonej deratyzacji. Ubrania robocze są podobne do polskich. Ciekawostką, chociaż nie mającą nic wspólnego z GHP, jest tu obowiązek noszenia specjalnego obuwia wzmocnionego w czubku stalową wkładką, chroniącą stopę przed urazami, jeśli spadnie na nią jakiś przedmiot. Chodzenie w takich butach nie jest jednak specjalnie wygodne, poza tym bardzo niszczą się skarpety i rajstopy.
    W środę przyjechała do nas Pani Dyrektor, aby ocenić warunki odbywania stażu. Jako osoba niezwykle elegancka została od razu przez stronę angielską okrzyczana „polską Dianą”. Przyjrzeliśmy się dokładnie – istotnie jest podobieństwo i to całkiem spore.
    W czwartek w hotelu Jurys Inn – pięknie położonym w centrum Plymouth obok fantastycznie oświetlonych ruin kościoła zniszczonego przez bombardowania Luftwaffe w czasie II wojny światowej, odbyło się ostatnie niestety spotkanie naszej grupy. Ostatnie, czyli podsumowujące staż i pobyt i uświadamiające nam, że czas wracać do domu. W spotkaniu uczestniczyły zarówno nasze opiekunki jak i 2 Panie Dyrektor – pierwszą z nich była p. dyrektor szkoły, drugą - pani Małgorzata Kuklińska „Director Managing” Europartnershipagency, która organizowała nasze staże i pobyt w Plymouth.
    W trakcie spotkania okazało się, ku naszemu zdumieniu, że wszystko nam się bardzo podobało, chociaż wcześniej nie zawsze byliśmy tego zdania (narzekaliśmy na transport, nietypowe jedzenie, nie zawsze dogadywaliśmy się naszymi hostrodzinami).
    Na koniec jednak uświadomiliśmy sobie, że udało nam się przeżyć coś naprawdę niezwykłego. Zobaczyliśmy inny kraj, zupełnie różny niż Polska, mieliśmy możliwość poznania wielu interesujących ludzi o odmiennej niż nasza mentalności i zwyczajach, sytuacja wymusiła na nas konieczność porozumiewania się w obcym języku, zwiedziliśmy wiele interesujących miejsc. No i przede wszystkim, co zresztą było głównym celem naszego wyjazdu, mieliśmy możliwość odbyć praktyki w firmach brytyjskich, dzięki czemu na pewno zwiększą się nasze szanse zawodowe. Wielu z nas przeżyło na pewno przygodę życia, a jako ze jesteśmy młodzi będziemy ją pewnie wspominać do późnej starości.
    Za to wszystko chwała Unii Europejskiej, która umożliwiła nasz wyjazd.
    Piątek był ostatnim dniem naszego stażu. Pożegnaliśmy się czule z naszymi współpracownikami i opiekunami. Wielu z nich obdarzyło nas upominkami a większość wystawiła nam listy referencyjne (oczywiście pisano o nas w samych superlatywach). Niektórym zaproponowano pracę, będą nawet na nas czekać aż skończymy szkołę. Rozważamy, oj rozważamy ich propozycję. Warto byłoby tam znowu pojechać nawet na kilka miesięcy.
    W ostatnim tygodniu szaleliśmy także w sklepach. Jest ich w Plymouth bardzo dużo, jednak naszym ulubionym miejscem zakupów był Primark, znany z dobrej jakości i niskich cen. Zbliżają się święta, tak więc oprócz zakupów dla siebie, przygotowywaliśmy także upominki dla swoich bliskich, którzy na pewno ucieszą się, że o nich pamiętamy.
    No i w końcu sobota, 20 listopada 2009 r.– dzień wyjazdu i pożegnanie z goszczącymi nas rodzinami. Podróż powrotna przebiegła identycznie jak podróż do Plymouth, stąd raczej nie ma potrzeby jej opisywać. Także i w tę stronę samolot „zachowywał się” bardzo spokojnie i żądni wrażeń nie doczekali się wielkich turbulencji.
    W Katowicach czekały na nas stęsknione rodziny i przyjaciele.
    I to już koniec. Szkoda.




Strona główna    Góra strony


Copyright © 2005-2016 RaV&sandrac