Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „Zamknij” na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.

Zamknij

          Dzisiaj jest 18.10.2017
Strona głównaRekrutacjaKontaktLinkiBiuletyn Informacji Publicznej


Program "Uczenie się przez całe życie" Leonardo da Vinci


Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”

Publikacja odzwierciedla jedynie stanowisko autora i Komisja Europejska ani Narodowa Agencja nie ponoszą odpowiedzialności za umieszczoną w niej zawartość merytoryczną oraz za sposób wykorzystania zawartych w niej informacji.


    Staż w Cork – tydzień trzeci (ostatni).

    W ramach naszego stażu poznajemy także systemy zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego żywności, stosowane w firmach irlandzkich. Są to GHP/GMP, większość firm stosuje także HACCP. W Europie obowiązuje zasada: przetwórstwo spożywcze ma charakter regionalny, wywodzący się z tradycji żywieniowych danego kraju i upodobań smakowych jego mieszkańców, ale jednocześnie produkowana żywność musi być bezpieczna pod względem zdrowotnym. Zatem znajomość systemów zapewniających to bezpieczeństwo jest nam niezbędna dla naszej przyszłej międzynarodowej kariery. Dlatego od naszych menadżerów próbowaliśmy się jak najwięcej dowiedzieć o funkcjonowaniu tych systemów, oglądaliśmy dokumenty z nimi związane, obserwowaliśmy w jaki sposób egzekwuje się przestrzeganie zasad produkcji żywności bezpiecznej.
    W większości naszych firm obowiązywały naprawdę bardzo wysokie standardy higieniczne, firmy są ponadto regularnie kontrolowane przez tutejszy odpowiednik naszego sanepidu tj. Urząd Bezpieczeństwa Żywności, który podobnie jak sanepid, jest tu prawdziwym postrachem (podobno mogą publicznie informować o firmach łamiących prawo w zakresie bezpieczeństwa żywności).
    Po 3 tygodniach całkiem nieźle poznaliśmy nasze firmy, zintegrowaliśmy się z ich pracownikami. W naszych firmach była bardzo miła atmosfera pracy, wymagano od nas wiele, ale też traktowano nas bardzo życzliwie.
    W ostatnim tygodniu zjechała do Irlandii Pani Dyrektor, aby ocenić warunki odbywania stażu, a poniekąd także i nas. Pani Dyrektor odwiedziła kilka naszych host-rodzin i firm stażowych. Na całe szczęście wypowiadano się o tu o nas pozytywnie, bo w przeciwnym wypadku pewnie marny byłby nasz los.
    W ostatnim tygodniu zwiedziliśmy także Muzeum Masła – podobno jedyne takie na świecie. Cork przez wieki był centrum handlu masłem, do dziś jest to jeden z ważnych towarów eksportowych Irlandii, a najbardziej znaną marką jest Kerrygold.
    W czwartek, w siedzibie naszego irlandzkiego partnera, odbyło się spotkanie podsumowujące zarówno staż jak i cały pobyt, połączone z egzaminem końcowym. Pomimo naszych obaw (wiadomo, każdy egzamin jest stresujący), okazało się, że nasza wiedza jest całkiem rozległa. Praktyka w Irlandii pozwoliła nam rozwinąć się zawodowo, zarówno w zakresie umiejętności manualnych (trzeba było na przykład wykonać w ciągu jednego dnia 18 dużych szarlotek lub 200 deserów i daliśmy radę), jak i umiejętności w zakresie zapewnienia jakości zdrowotnej żywności. Mogliśmy ponadto o obserwować jak funkcjonują firmy irlandzkie i jakie są tu wymagania względem pracowników. Sądzimy, że te doświadczenia będą bezcenne w naszej przyszłej pracy i oczywiście pomogą w jej znalezieniu, tym bardziej, że każdy z nas otrzymał stosowne listy referencyjne.
    Jeśli do tego dodać naprawdę duży postęp w posługiwaniu się językiem angielskim, możliwość poznania nowego kraju i bezpośrednio jego mieszkańców (co byłoby trudne, gdybyśmy byli tu tylko jako turyści) to czy jest coś lepszego niż program Leonardo da Vinci? Dzięki otrzymanemu kieszonkowemu możliwa była także dodatkowa przyjemność – zakupy. Każdy z nas skwapliwie z niej skorzystał. A ponieważ zbliżają się Święta można więc było zakupić prezenty także dla bliskich.
    Trudno się zatem dziwić, że niespieszno było nam opuszczać Irlandię. Niestety, ten dzień nadszedł w sobotę 27 listopada 2010. Nasze host-rodziny, do których zdążyliśmy się już bardzo przywiązać, odwiozły nas na lotnisko. Pożegnanie Cork nie było wcale łatwe!
    Dlatego całkiem spora grupa uczestników wyjazdu oświadczyła „My tu jeszcze wrócimy!”




Strona główna    Góra strony


Copyright © 2005-2016 RaV&sandrac