Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „Zamknij” na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.

Zamknij

          Dzisiaj jest 23.10.2017
Strona głównaRekrutacjaKontaktLinkiBiuletyn Informacji Publicznej


Program "Uczenie się przez całe życie" Leonardo da Vinci


Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”

Publikacja odzwierciedla jedynie stanowisko autora i Komisja Europejska ani Narodowa Agencja nie ponoszą odpowiedzialności za umieszczoną w niej zawartość merytoryczną oraz za sposób wykorzystania zawartych w niej informacji.


    Staż w Cork – tydzień drugi.

    Po pełnym emocji pierwszym tygodniu – drugi tydzień był już zdecydowanie bardziej spokojny, mogliśmy się zatem skoncentrować na głównym celu naszej irlandzkiej wyprawy, jakim były staże w firmach sektora spożywczego. Irlandia jako kraj tradycyjnie rolniczy ma ten sektor znakomicie rozwinięty, tak więc w Cork znajduje się mnóstwo firm związanych z przetwórstwem spożywczym. Pomimo, że w ostatnich latach na fali ogólnego rozwoju kraju, rozwinęły się tu także inne gałęzie przemysłu, zwłaszcza wysokich technologii, branża spożywcza pozostaje ważnym elementem irlandzkiej gospodarki.
    Staże odbywaliśmy aż w 17 różnych firmach, tylko w 3 z nich pracowały po 2 osoby, w pozostałych byliśmy „rozlokowani” pojedynczo. W sprawozdaniu z poprzedniego tygodnia opisano już jakie to było dla nas ogromne wyzwanie, zwłaszcza językowe! Trzeba było całkowicie samodzielnie stawić czoła warunkom pracy w innym kraju, próbować integrować się z załogą, zdobywać informacje, które były nam potrzebne do zdobycia umiejętności i wiedzy określonej w programie stażu. Naprawdę nie było to łatwe! Jednak zgodnie z przysłowiem „co cię nie zabije, to cię wzmocni” samodzielna praktyka na pewno miała mnóstwo dobrych stron. Wymagała od nas asertywności, wzrosła nasza pewność siebie, no i oczywiście pozwoliła na poszerzenie umiejętności językowych.
    Nasze miejsca stażu były bardzo zróżnicowane. Odbywaliśmy praktyki w ciastkarniach, piekarniach (w kilku przypadkach były to zakłady o łączonej produkcji piekarsko – ciastkarskiej), wytwórni krówek wg tradycyjnych receptur, w zakładzie produkującym ciasta mrożone, w firmach produkujących pieczywo i ciasta bezglutenowe, w specjalistycznych sklepach mięsnych, w ekskluzywnych delikatesach, które prowadziły samodzielny wypiek ciast, zwłaszcza z nadzieniem pikantnym i pasztetów. Odbywaliśmy staże nawet w zapleczu gastronomicznym hoteli, gdzie także przygotowywano własne ciasta i desery. Większość firm stażowych była firmami rodzinnymi, często z długoletnimi tradycjami, o ugruntowanej pozycji rynkowej.
    Trudno byłoby w niniejszej kronice pobytu scharakteryzować wszystkie nasze firmy stażowe, stąd będzie ona zawierała tylko pewne istotne cechy poszczególnych typów zakładów i informacje o charakterystycznych wyrobach, które są w nich produkowane.
    W irlandzkich ciastkarniach produkuje się wyroby bardzo słodkie, znacznie bardziej niż w Polsce. Gama wytwarzanych produktów jest bardzo szeroka. Dominują tu podłużne pączki nadziewane na ogół bitą śmietaną, różnorodne ciasta jabłkowe z bardzo dużą ilością tych owoców (jadane na zimno lub częściej na gorąco), ciasta czekoladowe, cytrynowe, a także torty (najczęściej kwadratowe, z bardzo prostymi dekoracjami). Produkcja ma charakter typowo rzemieślniczy, z dużym udziałem pracy ręcznej.
    Specyficzną firmą była wytwórnia krówek, maleńki zakład, który produkował je w oparciu o tradycyjną recepturę i metody (używano otwartych aparatów wyparnych).
    Piekarnie irlandzkie wytwarzają dość szeroki asortyment pieczywa jasnego i ciemnego, oczywiście wyłącznie z mąki pszennej. Najbardziej znanym chlebem irlandzkim jest ciemny chleb sodowy (Irish Soda Bread ). Do jego spulchniania, zamiast drożdży, stosuje się sodę, a stałym dodatkiem jest maślanka. Chleb ten powinien mieć dość zbity, nieco szorstkawy miąższ. Ma on specyficzny smak, nieco przypominający piernik. Inne chleby nieznane w Polsce to chleb z pomidorami i chleb piwny. Piekarnie produkują duże ilości chleba tostowego.
    W dwóch firmach stażowych produkowano pieczywo i ciasta bezglutenowe. Jedna z tych firm specjalizowała się wyłącznie w tego typu wypiekach, natomiast specjalnością drugiej były wyroby ekologiczne. Była ona połączona z restauracją wegetariańską i sklepem oferującym produkty spożywcze i kosmetyki uzyskane wyłącznie z surowców naturalnych, bez dodatków chemicznych.
    Kolejnym typem firm, w których odbywaliśmy staże były specjalistyczne sklepy mięsne. W Irlandii w sprzedaży występuje ogromna różnorodność mięs, które są bardo starannie obrobione i przygotowane na wiele sposobów: w większych kawałkach, podzielone na steki i kotlety, mielone, sznurowane, kostkowane, marynowane, w przyprawach itd. Najbardziej popularna jest wołowina i jagnięcina. Mięso wystawione w ladach chłodniczych wygląda bardzo atrakcyjnie, również dlatego że jest oświetlone specjalnym światłem, które uwydatnia jego kolor. Sklepy na ogół same przygotowują mięso do sprzedaży, a jego obróbka odbywa się na oczach klientów. Upublicznienie produkcji jest chyba dość specyficzne dla firm irlandzkich – spotkaliśmy się z tym także w innych firmach, gdzie pomieszczenia produkcyjne łączą się z częścią sklepową i klienci mogą obserwować w jaki sposób i w jakich warunkach wytwarzane są wyroby.
    Jeden ze sklepów mięsnych, w których odbywaliśmy staże był ulokowany w przepięknym, historycznym Markecie Angielskim, będącym wizytówką turystyczną Cork. Sprzedaje się tu przede wszystkim tradycyjną irlandzką żywność, ceny są oczywiście wyższe niż w hipermarketach, za to jakość nieporównywalna.
    W czasie stażu poznawaliśmy asortyment i przebieg produkcji, zasady zaopatrzenia i zbytu, magazynowanie surowców i wyrobów gotowych oraz kontrolę jakości, a także systemy zapewnienia jakości, w tym przede wszystkim systemy zapewniające bezpieczeństwo zdrowotne produkowanych wyrobów: GMP/GHP i HACCP.
    Ze względu na rzemieślniczy charakter produkcji większość czynności wykonuje się ręcznie, stąd mogliśmy rozwinąć nasze umiejętności manualne, tak przydatne w przemyśle spożywczym.
    Pracodawcy wpuścili nas od razu „na głębokie wody” (pewnie uznano nas za wybitnych fachowców), wymagając od nas od razu profesjonalnego podejścia do pracy. Dzięki temu mogliśmy się naprawdę sporo nauczyć. Wyjątek w tym względzie stanowił sklep mięsny w Markecie Angielskim, gdzie wręcz histerycznie zareagowano na pomysł dopuszczenia praktykantki do pracy z ostrymi narzędziami, w końcu typowymi dla branży mięsnej. Trzeba było dopiero przekonywać, że jest to przyjęte w Polsce, ale i tak pracę z tymi narzędziami wykonywała w ograniczonym zakresie.
    Warto także wspomnieć, że początek drugiego tygodnia naszego pobytu w Cork rozpoczął się bardzo ciekawym wydarzeniem. W poniedziałek mieliśmy okazję nauczyć się co nieco tańca irlandzkiego. Rzecz miała miejsce w „Clancy's Bar” - typowo irlandzkim pubie, w którym raz w tygodniu odbywają się takie lekcje. Chętnych jest całe mnóstwo, przeważają studenci obcokrajowcy. Okazuje się, że taniec irlandzki nie jest wcale trudny, wystarczy poznać kilka podstawowych kroków. Po kilku „rundach” całkiem nieźle sobie radziliśmy, a przyjemność była ogromna, tym większa, że irlandzka muzyka była grana przez zespół, a nie odtwarzana.
    Koniec tygodnia przyniósł wymarzony odpoczynek (chociaż nie do końca, w sobotę mieliśmy indywidualne konsultacje z naszą opiekunką merytoryczną, p. Plesińską) i kolejną wycieczkę. W niedzielę przejechaliśmy całą Irlandię wszerz, aby zobaczyć znajdujące się na zachodnim wybrzeżu Moherowe Klify, jeden z najbardziej znanych światowych cudów natury. Urodę Klifów trudno opisać. W najwyższym punkcie ich wysokość ma ok. 200 m. Na szczycie wznosi się XIX kamienna wieża kamienna O'Brien's Tower, zbudowana jako atrakcja turystyczna i punkt obserwacyjny. Można się przemieszczać tylko wzdłuż ogrodzonego niewielkiego odcinka klifów. W magnetyczny sposób przyciąga jednak część nieogrodzona, gdyż to właśnie tu stając nieomal na ich krawędzi można poczuć prawdziwą potęgę Klifów. W trakcie pobytu na „Klifach” zwiedziliśmy także muzeum, które było poświęcone m.in. ich przyrodzie, dawnej turystyce i rybołówstwu.
    Irlandia to naprawdę przepiękny kraj!




Strona główna    Góra strony


Copyright © 2005-2016 RaV&sandrac