Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „Zamknij” na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.

Zamknij

          Dzisiaj jest 17.10.2017
Strona głównaRekrutacjaKontaktLinkiBiuletyn Informacji Publicznej


Program Erasmus+


Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu Erasmus+

Publikacja odzwierciedla jedynie stanowisko autora i Komisja Europejska ani Narodowa Agencja nie ponoszą odpowiedzialności za umieszczoną w niej zawartość merytoryczną oraz za sposób wykorzystania zawartych w niej informacji.


    Mallow – tydzień drugi.

    Sprawozdanie z drugiego tygodnia pobytu poświęcone będzie, podobnie jak w przypadku naszych poprzednich wyjazdów, firmom stażowym i samym stażom.
    Odbywały się one w dwóch różnych branżach: spożywczej i weterynaryjnej. Ilość uczniów w każdej z nich rozłożyła się równomiernie – po 10 osób. Firm stażowych było aż 15, większość osób miała praktyki w pojedynkę, a to, jak zaznaczono już w sprawozdaniu z poprzedniego tygodnia naprawdę nie było łatwe. Trzeba było całkowicie samodzielnie stawić czoła warunkom pracy w innym kraju, próbować integrować się z załogą, zdobywać informacje, które były nam potrzebne do zdobycia umiejętności i wiedzy określonej w programie stażu. Samodzielna praktyka miała jednak także dobre strony. Wymagała od nas asertywności, wzrosła nasza pewność siebie, no i oczywiście pozwoliła na poszerzenie umiejętności językowych.
    Uczniowie kształcący się w zawodach spożywczych odbywali praktyki w piekarniach, a także cukierniach, choć w tym ostatnim przypadku były to głównie zakłady gastronomiczne – kawiarnie i restauracje, w których prowadzono także wypiek ciast i produkcję deserów. O ile wypiek ciast w kawiarniach nie jest niczym dziwnym, o tyle wypiek w restauracjach jest chyba specyfiką irlandzką. W Polsce na ogół restauracje zaopatrują się w ciasta w cukierniach.
    Pierwsza niedziela upłynęła nam głównie na poznawaniu naszych host rodzin, które jak to u Irlandczyków bywa, okazały się niezwykle sympatyczne, a także na rozpoznaniu terenu tj. samego miasta. Spotkaliśmy się także na krótko w siedzibie Partnera projektu. Piekarnie irlandzkie wytwarzają dość szeroki asortyment pieczywa jasnego i ciemnego, prawie wyłącznie z mąki pszennej. Najbardziej znanym chlebem irlandzkim jest ciemny chleb sodowy (Irish Soda Bread ). Do jego spulchniania, zamiast drożdży, stosuje się sodę, a stałym dodatkiem jest maślanka. Chleb ten powinien mieć dość zbity, nieco szorstkawy miąższ. Ma on specyficzny smak, nieco przypominający piernik. Inne chleby nieznane w Polsce to chleb z pomidorami i chleb piwny. Piekarnie produkują duże ilości chleba tostowego, a także charakterystyczne słodkie bułeczki z ciasta o bardzo gęstej konsystencji i z dodatkiem rodzynek.
    W irlandzkich ciastkarniach produkuje się wyroby bardzo słodkie, znacznie bardziej niż w Polsce. Gama wytwarzanych produktów jest bardzo szeroka. Dominują tu podłużne pączki nadziewane na ogół bitą śmietaną, różnorodne ciasta z owocami, ciasta czekoladowe (brownie), cytrynowe, gęste ciasta bakaliowe i marchewkowe. Popularne, może za sprawą mieszkających tu Polaków, stają się także serniki. Produkcja ma charakter typowo rzemieślniczy, z dużym udziałem pracy ręcznej. Ciekawostką, która nas zainteresowała, było wytwarzanie przed Dniem Św. Patryka, ciast i kremów w kolorze zielonym, który jest narodowym kolorem Irlandii.
    Oprócz ww. asortymentów ciast, w restauracjach produkowano także inne wyroby na bazie ciasta, głównie kruchego i francuskiego. Były to tarty z nadzieniami słodkimi i pikantnymi, te ostatnie z dodatkiem mięsa, sera i warzyw. Stażyści mogli więc poszerzyć swoje umiejętności także o produkcję takich wyrobów.
    Natomiast miejsca praktyk techników weterynarii były mocno zróżnicowane. Zacznijmy od najbardziej chyba niezwykłego - Donkey Sanctuary. Jest to duża międzynarodowa organizacja, która ma na celu ochronę i opiekę nad osłami i mułami na całym świecie. Początkowo brzmi to śmiesznie, ale po jakimś czasie okazuje się, że jest to ogromny problem. Większość ludzi pochyla się z troską nad cierpieniem psów, kotów czy tez koni, a los osiołków jest im obojętny. W sanktuarium, oprócz typowych czynności związanych z opieką i oporządzaniem, mieliśmy okazję pomagać w badaniach laboratoryjnych i zabiegach.
    Dwie osoby pracowały z terenowymi lekarzami weterynarii. Uczniowie pomagali właściwie we wszystkim, czym zajmuje się typowy „wiejski” weterynarz. Każdego dnia odwiedzali okoliczne farmy, stajnie i gospodarstwa. Podczas tych wizyt mieli okazję uczestniczyć w zabiegach, szczepieniach, odbieraniach porodów. Była to lekcja prawdziwej terenowej weterynarii.
    Kolejni stażyści mieli okazję obywać praktyki w Pauline’s Rescue. Było to miejsce bardzo ciekawe. Na całym świecie są ludzie, którzy całe swoje życie poświęcają na ratowanie zwierząt. Właśnie takich ludzi poznaliśmy w Irlandii. Tam na miejscu widzieliśmy psy, konie, osły i inne zwierzęta uratowane przed ludzkim okrucieństwem. Przekonaliśmy się, jak bardzo zwierzęta te potrafią okazać swoją wdzięczność. Opieka nad nimi, wspólne spacery i zabawy upewniały nas o tym.
    Jedna z dziewcząt pracowała w typowej małomiasteczkowej klinice weterynaryjnej. Oprócz przyjmowania pacjentów jak ma to miejsce w każdym zakładzie weterynaryjnym (gdzie pomagała w badaniach, profilaktyce i zabiegach), także tutaj miała okazję jeździć z lekarzem na wizyty domowe, na farmy i gospodarstwa. Była więc okazja do obserwowania irlandzkiej weterynarii.
    Kolejnym miejscem praktyk była instytucja o profilu zbliżonym do naszej Inspekcji Weterynaryjnej. Do zadań naszych praktykantek należało wizytowanie farm krów mlecznych. W trakcie tych wizyt pobierano próbki mleka i obornika, aby móc następnie określić wydajność i zdrowotność zwierząt. Zapoznawaliśmy się z zawiłościami dokumentacji związanej z indeksowaniem krów i określanie ich wydajności mlecznej.
    W weekend mieliśmy okazję pojechać na cały dzień do Dublina. Mnóstwo ludzi z całego świata. Było to na kilka dni przed dniem świętego Patryka. Niektórzy wyglądali na takich co faktycznie świętują już jakiś czas. Zrobiliśmy kilkugodzinną wycieczkę zaczynając i kończąc przy Trinity College, starając się zobaczyć jak najwięcej i nie zbankrutować w sklepikach z pamiątkami.
    Kolejnego dnia - znowu wycieczka (która to z kolei?), tym razem do jaskini i okolicznych zamków, a właściwie głównie ich ruin. Kulminacyjnym punktem było odśpiewanie Happy Birthday w grocie jaskini, gdzie panuje wspaniała akustyka i gdzie odbywają się koncerty, obchodzącemu tego dnia urodziny Michałowi.




Strona główna    Góra strony


Copyright © 2005-2016 RaV&sandrac